Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

July 07 2017

I pierwszy raz, kiedy wyszedłem ze swojej sypialni, by zobaczyć, jak stoisz w moim mieszkaniu, przemoczona do suchej nitki przez deszcz – mój Boże, nie wiedziałem, że serce może tak bić.
— Colleen Hoover, Maybe Someday
Reposted frommefir mefir viaczekoladowysen czekoladowysen
2539 a5af 420
interpretuj mnie jak chcesz.

April 02 2017

#6 (200)

Dziś z całych sił postaram się utrzymać w tym lkmicie. Nie powinno być mega ciężko, bo wczoraj zjadłam tyle kalorii ile wynosi tygodniowy limit... Źle mi z sama sobą przez to. Ale nie mogę przez to zrezygnować. Wracam na właściwe tory.

April 01 2017

#5 (100)

Dzisiejszy dzień to moja porażka. Kubeł lodów, pizza, biała czekolada i białe pieczywo... Chce mi się wyć. Mam wyrzuty sumienia i nie mogę patrzeć w lustro.

#5 (100)

Dziś pierwszy taki dzień i w dodatku sobota. No ale dobrze - pierw zakupy, potem się prześpię i może jakoś przetrwam. Najgorzej, że się katuje i nie widzę rezultatów. Dlatego od środy dochodzi siłownia. Nie wiem czy powinnam na ABC ćwiczyć, nie wiem czy dam radę, ale spróbuję. Muszę być chuda.

#4 (400)

11 - 128
13,5 - 106
15 - 60
18,5 - 53
20,5 - 38
=385

March 31 2017

#4 (400)

Wczoraj wieczorem było ciężko, ale się nie złamałam, chociaż kłótnie i nerwowa atmosfera zdecydowanie nie pomagają przy byciu konsekwentnym.

Ale jestem z siebie cholernie dumna. Co prawda wpadło wczoraj trochę syfu (cola 0 i 2 hallsy, no i ciągle ten nieszczęsny syrop), ale to mała cena za spełnienie postanowienia.

Dodatkowo z radością ugotowałam sobie obiad i kolacje na kolejne dni i wstępnie przejrzałam szafę. Nie mogę doczekać się założenia niektórych rzeczy! Wpadła więc solidna dawka silnej motywacji. Oby została ze mną w dni <250.

Dziś będzie łatwiej, tak postanowiłam.

Przykro tylko, że muszę zrezygnować z sobotniego wyjścia, żeby nie siedzieć na imprezie o wodzie i herbacie. Muszę być silna, jeszcze tylko 22 dni.

March 30 2017

#3 (300)

10 - 140
12 - 59
14 - 30
17 - 61
= 290

Musiała wjechać cola 0. Boję się wieczornego napadu.

March 29 2017

#2 (500)

10 - 183
13 - 108
15,5 - 59
17,5 - 65
20 - 78
=493

Dziś jest ciężej.

March 28 2017

#1 (500)

11 - 183
13,5 - 108
15 - 78
18 - 64
20 - 65
= 498

I oby tak pozostało.
7445 d55a
*__* perfection.
Reposted fromsimpleasthat simpleasthat viadonoteat donoteat
2454 1b1c 420
Reposted fromdonoteat donoteat
Tego dnia zjadłam odrobinę warzyw z maleńkiej miseczki. Wydawało mi się, że przełykam kamienie, które zalegają potem w żołądku. Traciłam około pół kilo dziennie, bo moje ciało odmówiło współpracy. Towarzyszyło mi bardzo dziwne uczucie, którego nigdy wcześniej nie doznałam – jakbym obserwowała się odwrotną stroną lornetki albo widziała siebie na końcu ciemnego tunelu, jakbym opuszczała własne ciało. Nigdy nie bywałam głodna, no, może wieczorami, zanim zasnęłam. Wówczas część mnie, ta skamląca, błagała tę silną: „Mogę coś zjeść? Jestem taka głodna”. Wykluczone, umyłaś już przecież zęby! – padała odpowiedź. – Bóg raczy wiedzieć, ile kalorii jest w paście!
— Chuda - Judith Fathallah
Reposted frominnastrona innastrona viadonoteat donoteat
7734 6c24 420
Reposted fromkammerflimmern kammerflimmern viadonoteat donoteat
3634 e51f 420
Reposted fromcysia cysia viadonoteat donoteat
6117 4d20 420
Reposted fromwerterowska werterowska viadonoteat donoteat
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl